Coolcation – czy to coś więcej niż chwilowa moda?
Wakacyjny wyjazd nie musi oznaczać upału, nagrzanej plaży i temperatur przekraczających 30°C. Coraz więcej podróżnych zamiast południa Europy wybiera latem Skandynawię, Islandię, Grenlandię, Szkocję albo chłodniejsze regiony górskie. Ten sposób podróżowania doczekał się nawet własnej nazwy – coolcation.
Choć samo określenie brzmi jak kolejny marketingowy neologizm, stoją za nim rzeczywiste zmiany klimatyczne i coraz wyraźniejsza zmiana preferencji turystów.
Co właściwie oznacza collcation?
Słowo coolcation powstało z połączenia angielskich wyrazów cool – chłodny – oraz vacation, czyli wakacje. Oznacza wyjazd do miejsca, w którym temperatury są niższe i bardziej komfortowe niż w tym samym czasie w tradycyjnych regionach wypoczynkowych.
Nie musi to być wyprawa do krainy lodu. Dla osoby uciekającej przed czterdziestostopniowym upałem chłodną alternatywą może być zarówno Grenlandia, jak i Finlandia, Irlandia, północna Polska czy położona wysoko w górach miejscowość w Alpach. Ważniejsza od konkretnej temperatury jest sama motywacja: wybieram kierunek, w którym będę mógł spacerować, zwiedzać i odpoczywać bez męczącego skwaru.
Coolcation nie jest więc tym samym co turystyka zimowa. Najczęściej dotyczy podróży odbywanych właśnie w miesiącach letnich.
Skąd wziął się ten trend?
Sam termin nie jest zupełnie nowy. Już latem 2016 roku Grand Hilton Seoul oferował trzy pakiety pobytowe pod nazwą „Coolcation”. Nie chodziło jednak o wyjazd do regionu o chłodniejszym klimacie, lecz o miejski staycation: nocleg w klimatyzowanym hotelu oraz dostęp do basenu, siłowni i – w wybranych wariantach – sauny. Było to więc marketingowe wykorzystanie słowa „coolcation”, jeszcze nie jego dzisiejsze znaczenie związane z podróżami do chłodniejszych krajów.
W obecnym znaczeniu termin zaczął pojawiać się szerzej w mediach podróżniczych pod koniec 2023 roku, a rok 2024 przyniósł jego wyraźną popularyzację. Nieprzypadkowo stało się to po kolejnych falach upałów, pożarach i rekordach temperatur notowanych w krajach śródziemnomorskich.
Badanie Booking.com przeprowadzone przed sezonem 2024 pokazało, że 51% respondentów spodziewało się wpływu zmian klimatu na swoje plany urlopowe, a 56% deklarowało chęć wyjazdu do chłodniejszego miejsca, gdy temperatura w ich kraju rośnie. W badaniu opublikowanym w 2026 roku już 74% podróżnych przyznało, że bierze ryzyko ekstremalnej pogody pod uwagę zarówno przy wyborze kierunku, jak i terminu wyjazdu. Co czwarty ankietowany planował poszukiwać miejsc oferujących niższe temperatury.
Nie oznacza to, że jedna czwarta światowych turystów rezerwuje wakacje w Skandynawii. Pokazuje jednak, że pogoda przestała być jedynie czymś, co sprawdzamy tuż przed wylotem. Coraz częściej wpływa na sam wybór miejsca i terminu podróży.
Jakie kraje obejmuje coolcation?
Nie istnieje oficjalna lista kierunków zaliczanych do coolcation. Jest to sposób podróżowania, a nie nazwa konkretnego regionu. W Europie za najważniejsze kierunki uznaje się jednak Norwegię, Szwecję, Finlandię i Danię, Islandię, Grenlandię i Wyspy Owcze, Szkocję, Irlandię i północną Anglię, Estonię, Łotwę i Litwę, Alpy oraz inne chłodniejsze regiony górskie, a także – i to może być niespodzianką dla naszych rodaków – także północne obszary Polski i Niemiec.
Poza Europą podobną rolę mogą odgrywać Kanada, Alaska, Patagonia, Tasmania oraz Nowa Zelandia. Coolcation nie zawsze musi również oznaczać podróż na północ. Czasami wystarczy zamienić wybrzeże na góry, duże miasto na krainę jezior albo sierpień na wrzesień.
Kiedy wyjechać na coolcation?
W Europie największe zainteresowanie chłodniejszymi kierunkami przypada na czerwiec, lipiec i sierpień, czyli miesiące, w których południe kontynentu najczęściej zmaga się z upałami. Na dalekiej północy jest to jednocześnie okres długiego dnia, dostępnych szlaków i najlepszych warunków do podróżowania.
Nie jest to jednak trend ograniczony wyłącznie do wakacji szkolnych. Jego drugim obliczem jest przesuwanie urlopów na maj, wrzesień i październik. Zamiast rezygnować z Hiszpanii, Grecji czy Włoch, część turystów odwiedza te kraje poza najgorętszą częścią sezonu.
Zmienia się więc nie tylko geografia wyjazdów, lecz także kalendarz turystyczny. Biura podróży wydłużają sezon śródziemnomorski, a jednocześnie rozwijają letnią ofertę krajów północnych. Już w 2023 roku dane Mastercard wskazywały na wzrost liczby rezerwacji m.in. do Danii, Finlandii, Norwegii i Szwecji.
Gdzie ten trend jest najbardziej popularny?
Trend jest szczególnie widoczny wśród mieszkańców krajów regularnie doświadczających letnich upałów, takich jak Włochy, Hiszpania i Francja, ale także wśród Niemców, Brytyjczyków oraz turystów ze Stanów Zjednoczonych.
Nie należy jednak przypisywać całego wzrostu zainteresowania Północą wyłącznie temperaturze. Znaczenie mają również nowe połączenia lotnicze, moda na aktywny wypoczynek, atrakcyjne kursy walut, zainteresowanie naturą oraz chęć unikania zatłoczonych kurortów.
Mimo tego dane pokazują wyraźny ruch w stronę chłodniejszych kierunków. Latem 2024 roku liczba wystawionych biletów lotniczych do Norwegii wzrosła rok do roku o 19%, do Irlandii o 13%, a do Szwecji o 11%. Wyszukiwania wakacyjnych noclegów na Airbnb w Norwegii, Szwecji i na Alasce zwiększyły się natomiast o 15%.
Wzrost utrzymywał się również w kolejnych sezonach. W 2025 roku liczba noclegów turystów zagranicznych w Norwegii zwiększyła się o 13,1%, a w Finlandii o 6,2%. Na Islandii w sierpniu 2025 roku zagraniczni goście wykupili o 12,1% więcej noclegów hotelowych niż rok wcześniej. Szczególnie mocno wzrosła liczba noclegów turystów z Włoch i Niemiec. Same statystyki nie wskazują motywacji każdego podróżnego, ale dobrze ilustrują rosnące zainteresowanie Północą.
Czy coolcation to pozytywny trend dla krajów Północy?
Dla krajów północnych trend może oznaczać dodatkowe dochody, nowe miejsca pracy oraz możliwość rozwoju regionów pozostających dotąd poza głównymi szlakami turystycznymi. Finlandia może skierować część gości poza Helsinki – do Krainy Jezior, Laponii i mniejszych miejscowości. W przypadku Grenlandii turystyka daje szansę na częściowe uniezależnienie gospodarki od innych sektorów i tworzenie lokalnych firm.
Nie każda coolcation jest jednak z definicji odpowiedzialna. Islandia już mierzy się z koncentracją ruchu wokół Reykjavíku, południowego wybrzeża i najbardziej znanych atrakcji. Jeszcze większym wyzwaniem jest Grenlandia, gdzie niewielkie miejscowości, ograniczona liczba noclegów i delikatne środowisko mogą źle znosić nagły napływ odwiedzających.
Zobacz także inne Trendy podróżnicze na 2026 rok
W 2024 roku Grenlandię odwiedziło około 149 tys. zagranicznych turystów, z których aż 64% stanowili pasażerowie statków wycieczkowych. Jednocześnie średnie wykorzystanie miejsc noclegowych wynosiło w skali roku tylko 46%, ponieważ ruch był mocno skoncentrowany w krótkim sezonie letnim.
Dla Grenlandii szczególnie wartościowy będzie więc nie każdy wzrost liczby odwiedzających, lecz rozwój dłuższych pobytów, korzystanie z miejscowych noclegów, przewodników i usług oraz rozłożenie ruchu między regionami i miesiącami. Krótka wizyta dużego statku wycieczkowego może pozostawić lokalnej społeczności znacznie mniej korzyści niż pobyt mniejszej grupy podróżującej z lokalnym organizatorem.
Coolcation – chwilowa moda czy trwała zmiana?
Nazwa może za kilka lat wyjść z użycia, ale zjawisko prawdopodobnie pozostanie z nami na dłużej. Podróżni coraz częściej uwzględniają temperaturę, pożary, dostępność wody i ryzyko ekstremalnych zjawisk pogodowych jeszcze przed dokonaniem rezerwacji. Jednocześnie zmieniają terminy urlopów i odkrywają regiony, które wcześniej nie kojarzyły się z wakacjami.
Coolcation nie zastąpi wypoczynku nad Morzem Śródziemnym. Może jednak sprawić, że ruch turystyczny będzie rozkładał się na większą liczbę krajów oraz dłuższą część roku. Dla Północy jest to szansa, ale nie bezwarunkowa. Korzyści pojawią się wtedy, gdy wzrost liczby gości będzie dostosowany do możliwości środowiska, infrastruktury i lokalnych społeczności.
Można więc uznać, że coolcation jest jednocześnie trendem i czymś więcej: widocznym symptomem tego, jak zmiany klimatu zaczynają przekształcać mapę światowej turystyki.
